Aktualności

Letni obóz kyokushin-kan w Tucholi 2007

W tym roku w obozie udział wzięło 7 członków naszego klubu: Marek Wilusz, Piotr Praisnar, Janusz Hućko, Paweł Guzik, Szymon Mezglewski, Katarzyna Dragan i Artur Zimnicki.

Zajęcia, poświęcone iken, podstawom karate i posługiwania się kijem, były kontynuacją tego co japońscy mistrzowie przekazali nam rok wcześniej. Zajęcia prowadzili: shihan Bogdan Jeremicz 5 Dan, shihan Kunio Ishizawa 5 Dan i shihan Masahiro Kaneko 5 Dan.

Na piątek wyznaczony był egzamin teoretyczny, na sobotę egzamin techniczny oraz walki egzaminacyjne.
Z dnia na dzień emocje związane z oczekiwaniem na te wydarzenia rosły. A czas pędził do przodu jak oszalały, pobudka, rozruch, śniadanie, chwila przerwy, trening, obiad, 2 godziny przerwy, trening, kolacja i znów trening o 20-tej. I tak codziennie po 6 godzin zajęć. Wieczorem czas na relaks i spacer do miasteczka. Niektórzy ćwiczyli również w przerwach między treningami.... I wreszcie przyszedł piątek. Egzamin pisemny zaliczają osoby zdające na stopień 2 kyu i wyższe – jakieś 45 minut pisania. W sobotę o 10-tej zaczął się egzamin obejmujący sprawdzenie umiejętności technicznych – kihon, ido geiko i kata. Skończył się o 13-tej. Ostatnia odsłona – godz. 16-ta – kumite. O 18-tej było po wszystkim. Pozostało czekanie na ogłoszenie wyników, tradycyjnie mające miejsce na zakończenie obozu.

Wieczór po egzaminie mieliśmy wolny – czas na sayonarę. W niedzielę znów o 7.00 rozruch, kolejny trening po śniadaniu – podsumowanie tego co ćwiczyliśmy przez cały obóz i wreszcie ogłoszenie wyników.

Jako pierwsza, z naszego klubu, wstała Kasia – zdała na 3 kyu.
Jeśli mnie pamięć nie myli to najwyższy stopień w Krośnie i okolicy dla kobiety w kyokushin. Potem przyszła kolej na Szymona – 2 kyu. – brązowy pas stał się faktem. Wstał też Paweł – 1 kyu – cieszymy się, że po 2 letniej przerwie wrócił do kyokushin i zaliczył kolejny stopień. Teraz tylko jeden krok dzieli go od stopnia mistrzowskiego – jeden ale za to trudny.

No i na koniec Janusz – zrealizował swoje marzenie - zdał na czarny pas – 1 Dan. Jeszcze jakieś 2,5 roku temu miał chwilę zwątpienia, chciał odejść z karate. Ale wkrótce, dzięki naszej wspólnej decyzji, i przejściu do kyokushin-kan, wszystko znów nabrało sensu. Potem były kontuzje, ciężkie chwile i ciężka praca. Myślę, że było warto.

Do egzaminu, z Klubu Garyu, przystąpiły 4 osoby. Wszystkie zdały. To duży sukces zważywszy na to, że w tym roku ponad 20 osób musiało pogodzić się z porażką.

Poziom i wymagania japońskich egzaminatorów z roku na rok rosną. Cieszy również fakt, że idzie młoda fala – w czerwcu na żółte pasy zdały 4 osoby. Jedna z nich – Artur - pierwszy raz był w Tucholi.

W 2005 roku na obóz w Tucholi pojechałem sam. W tamtym roku była nas szóstka – wtedy pięć osób zdało. W tym siedem osób przejechało wiele kilometrów żeby przez 6 dni ćwiczyć pod kierunkiem japońskich mistrzów i shinan Bogdana Jeremicza czy sensei Artura Wiletno. Za każdym razem żal wyjeżdżać i żal byłoby nie przyjechać za rok. Do Tucholi przyciąga nas wspaniała atmosfera na treningach i poza nimi, ale przede wszystkim wiedza, którą zdobywamy. Nasze karate jest coraz lepsze. A otrzymanie czarnego pasa jest etapem na drodze rozwoju. Jeszcze tyle możemy się nauczyć. Ważne, że jest od kogo.

I w tym roku i w roku poprzednim czułem ogromne wzruszenie w czasie odczytywania wyników egzaminu na stopnie. Dziękuję ludziom, którzy mi zaufali: Januszowi, Kasi, Szymkowi, Mariuszowi.... Potem dołączył do nas też Piotr i Paweł.
Oczywiście pamiętam też o innych, którzy ćwiczą trochę krócej. Tworzymy jedną wielką rodzinę kyokushin-kan. Bo KAN – to rodzina.

Do zobaczenia za rok w Tucholi, a wcześniej na treningach w dojo.

Marek
OSU!

12